Łagodny początek, schody na koniec i niedźwiedzica na szczycie
Tym razem postanowiliśmy sprawdzić, jak smakuje królowa Dolnego Śląska – Ślęża (718 m n.p.m.). To najwyższy szczyt Masywu Ślęży i najbardziej rozpoznawalna góra w okolicy. A że trasa pochodzi oczywiście z naszego ebooka „Korona Ci z nieba nie spadnie” – nie mogło być inaczej: pakujemy plecaki i jedziemy!
Start: Przełęcz Tąpadła
Na miejsce startowe wybraliśmy popularną Przełęcz Tąpadła. Uwaga: są tam dwa parkingi – jeden bezpłatny, drugi płatny. Ten drugi ma toalety, więc jeśli ktoś ceni sobie komfort (albo ma dzieci), warto dopłacić.
Początek zaskakuje… łagodnością?
Ruszamy żółtym szlakiem, ale bardzo szybko odbijamy w lewo na niebieski. I tu pierwsze zaskoczenie:
– szeroko,
– płasko,
– nawet chwilami z górki!
Cisza, cień, śpiew ptaków. Sielanka. Podejrzane.
Skalna Perć – tu już nikt nie żartuje
Raz na jakiś czas natykamy się na strome podejścia, pokonujemy je dość sprawnie, a dalej cieszymy się odpoczynkiem na płaskich odcinkach. Ale w okolicach czwartego kilometra kończą się żarty, wchodzimy na Skalną Perć.
To właśnie tutaj trasa nas weryfikuje:
– ścieżka wąska,
– kamienie pod nogami,
– nachylenie konkretne.
I kiedy już wydaje się, że to koniec wspinaczki, orientujemy się, że… do szczytu Ślęży jeszcze kilometr, chociaż widok z punktu sugeruje, że zostało jakieś 5km 😉
Ostatnie podejście – schody i zgrzytanie zębów
Końcówka to dłuuugi odcinek po schodach. Niby tylko 200 metrów, ale już nie wierzymy nawigacji. Michał (lat 13) daje radę. Mama też, choć zatrzymuje się na krótkie odpoczynki z miną: „co ja tu robię?”.
Na szczycie – radość, niedźwiedzica i… krówki w nagrodę 😉
Ślęża to popularny cel, więc na górze zazwyczaj jest tłoczno – my rozpoczęliśmy swój marsz po godzinie 16stej, więc na szczycie nie było już tłumów.
Ale jest i klimat:
– wieża widokowa,
– bufet,
– ławki,
– i ona: słynna kamienna niedźwiedzica, pamiątka po czasach kultu pogańskiego.
Chwila odpoczynku, picie wody, zdjęcia – i schodzimy.
Powrót żółtym – wersja rodzinno-spacerowa
Zejście żółtym szlakiem okazuje się zdecydowanie łatwiejsze. Szeroko, łagodnie, sporo cienia – to opcja, którą polecamy też na wejście z dziećmi i psami.
Test zaliczony – Ślęża zdobyta!
Trasa miała 8 kilometrów i była najbardziej różnorodna z dotychczasowych:
– łagodne odcinki,
– konkretna wspinaczka,
– techniczny fragment,
– i radosne zejście.
Mama? Dała radę. Znów.
Michał? Zaczął się rozkręcać.
My? Wyznaczamy kolejne cele.
Ciekawostka na koniec:
Ślęża od wieków była miejscem kultu – najpierw pogańskiego, później chrześcijańskiego. Kamienna niedźwiedzica, którą spotkasz na szczycie, to prawdopodobnie pozostałość po świątyni słowiańskiej, gdzie czczono moce przyrody. Sama góra uważana była za świętą – i coś w tym chyba jest, bo energia naprawdę czuć!
Chcesz iść naszą trasą? Znajdziesz ją w ebooku „Korona Ci z nieba nie spadnie”. A jeśli już byłeś – daj znać, jak Ci się podobało!

