Skip links

Autor: Kinetika

Tags
Byłeś już u ortopedy, fizjoterapeuty, robiłeś masaże. Ból wraca?

Byłeś już u ortopedy, fizjoterapeuty, robiłeś masaże. Ból wraca?

  Ból wraca po terapii Znasz schemat: bolą cię plecy, kolano, biodro – albo kilka rzeczy naraz. Zaczynasz od rozciągania i rollera. Pomaga na chwilę. Ból wraca. Idziesz na masaż, próbujesz igieł, taśm, terapii manualnej. Każde z tych podejść daje ulgę. Na kilka dni, może tygodni. I ból wraca. Trafiasz do fizjoterapeuty –
Masaż u Bartka

Masaż u Bartka

Znasz to uczucie kiedy budzisz się rano i już wiesz, że kark będzie dziś dawał znać o sobie? Albo kiedy siedzisz na spotkaniu i co chwilę łapiesz się na tym, że przesuwasz ramiona, próbujesz się jakoś ułożyć - i nic nie pomaga? Pewnie próbowałeś już
„Bolą mnie piszczele. Chyba bieganie nie jest dla mnie.”

„Bolą mnie piszczele. Chyba bieganie nie jest dla mnie.”

To zdanie słyszę regularnie. Od osób, które zaczęły biegać z postanowieniem noworocznym, od tych, które wróciły po długiej przerwie, i od takich, które po prostu pewnego dnia postanowiły: czas zacząć. Kilka tygodni później pojawia się ból wzdłuż goleni i — zamiast szukać przyczyny — rezygnują. Albo nie rezygnują, tylko próbują rozluźnić.

Skalny Stół i Śnieżka

Skalny Stół i Śnieżka

Finał Korony w chmurach Początek listopada. Zaduszki. Pogoda… delikatnie mówiąc: mało zachęcająca. Prognozy straszyły deszczem, wiatrem i śniegiem. Nikt nie chciał z nami jechać. Ostatecznie zdecydowali się tylko Asia i Sinan – chyba bardziej z wiary w moje „zamawianie pogody” niż w same prognozy. Droga była prawie pusta. Zaparkowaliśmy pod skałami i ruszyliśmy w stronę Skalnego

Rudawiec i Kowadło

Rudawiec i Kowadło

Dwa szczyty, jedna długa przygoda Jesień zbliża się wielkimi krokami, dni robią się coraz krótsze, więc postanowiliśmy przyspieszyć projekt zdobywania Korony Gór Dolnego Śląska. Tym razem — Rudawiec i Kowadło. Trasa długa, daleko od domu, więc zabraliśmy ze sobą pełen zestaw wsparcia: Michała, Edytę i Piotrka. Wesołą ekipą ruszyliśmy

Wielka Sowa

Wielka Sowa

Szybkie tempo, plaster-cud i frytki życia Na Wielką Sowę ruszyliśmy ponownie tylko we dwójkę. Wyjechaliśmy późno, bo dopiero koło 12:00, a na parkingu zameldowaliśmy się około 14:00. Tym razem wybraliśmy duży, płatny parking – mało romantycznie, ale za to bez stresu, że ktoś „przypilnuje” nam auta. Tempo od startu, bo… zaczęło się w dół